INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY INTERNETOWY POLSKI SŁOWNIK BIOGRAFICZNY
iPSB
  wyszukiwanie zaawansowane
 
  wyszukiwanie proste
 
Biogram Postaci z tego okresu
 Dezydery Adam Chłapowski h. Dryja      Portret Dezyderego Chłapowskiego w bibliotece pałacu w Turwi - pędzla Ignacego Postępskiego - domena publiczna - źródło kopii cyfrowej: Wikimedia Commons - fragment.
Biogram został opublikowany w 1937 r. w III tomie Polskiego Słownika Biograficznego.
 
 
 
Spis treści:
 
 
 
 
 

Chłapowski Dezydery Adam (1788–1879), generał. Urodził się 23 V w Śmiglu czy Turwi, majątku ojca swego Józefa, starosty kościańskiego, z matki Urszuli z Moszczeńskich. Wychowywał go emigrant, Francuz, ks. Steinhoff, a i później u pijarów w Rydzynie i na pensji francuskiej w Berlinie tymże ulegał wpływom. Stąd jego religijność. Wzrastał po wczesnej stracie matki w warunkach surowych, sposobiąc się od lat najwcześniejszych do zawodu żołnierskiego. Już w czternastym roku wciągnięty jako Frei-Corporal na listę pułku dragonów im. gen. Briesewitz, stojącego załogą w jego stronach rodzinnych, mógł przecież uczyć się dalej, i to nawet słuchając wykładów tak wsławionego później Scharnhorsta w instytucie oficerów inspekcji berlińskiej aż do jesieni 1806 r., zwolniony od udziału w kampanii jenajskiej. Po wkroczeniu Francuzów do pruskiej stolicy pospieszył z tą wieścią do Poznania i tu pomagał w formowaniu gwardii honorowej, która miała pełnić służbę przy Napoleonie. Wtedy zbliżył się do osoby cesarza i pozyskał jego względy. Pierwszą »wojnę polską« odprawił w stopniu porucznika 9. p. p. ks. Ant. Sułkowskiego, dowodząc kompanią woltyżerów. Przy zdobyciu Tczewa »zarobił sobie« na legię honorową i krzyż virtuti militari. Podczas oblężenia Gdańska dostał się do niewoli i wywieziony został do Rygi. Po pokoju tylżyckim mianowany został kapitanem adiutantem Dąbrowskiego (20 IX 1807). Już 21 II 1808 został odkomenderowany jako oficer ordynansowy cesarza Francuzów. Na dworze pieszczony jak »cherubinek« i bardzo rychło, już w r. 1809 (15 VIII), wyniesiony do godności barona cesarstwa, zachowywał w głębi duszy rezerwę w stosunku do swego i swej ojczyzny potężnego protektora. Powody były zapewne różne. Z natury nie skłonny do entuzjazmu, katolik z przekonania, związany przyjaźnią z kołami ancien régime, z rodziną Caramanów w szczególności, może też uległ wpływowi Kościuszki, który miał go ostrzegać przed pokładaniem nadziei w Napoleonie, zachęcając jednak, aby się uczył przy nim sztuki wojennej. Miał możność za specjalnym dekretem cesarskim uzupełnić studia w paryskiej szkole politechnicznej (w czym pomagał mu emigrant dr Markowski), a następnie towarzyszył cesarzowi w kampanii hiszpańskiej 1808 r. i austriackiej 1809. Niewątpliwie widział wiele, ale raz po raz wysyłany z rozkazami nie tylko na pole bitwy, lecz gońcem w odległe strony, mało miał sposobności zaprawienia się bezpośrednio w sztuce dowodzenia. Pozostał nadal przy Napoleonie, chociaż od 13 I 1811 mianowany szefem szwadronu lekkokonnego pułku polskiego gwardii, w podróży do Holandii i osłaniał go w wyprawie na Moskwę, jak np. przy rozpoznaniu obwarowań Smoleńska (18 VIII 1812). Następnie stał kwaterą w samej stolicy carów. W odwrocie, chory, prowadził oddział szwoleżerów spieszonych i uzdrowieńców. Wtedy ratował Dąbrowskiego, rannego w bitwie o przejście Berezyny i wiezionego przez żonę, Chłapowską z domu. W ciągu stycznia i lutego 1813 roku zajmował się w Poznaniu rekrutacją i kupnem koni dla pułku. W kwietniu był we Frankfurcie i wybierał ludzi z dywizji Dąbrowskiego. Następnie z oddziałem 150 szwoleżerów na nowo wyekwipowanych złączył się z kawalerią ks. Istrii (Bessières). Prowadził swoje dwa szwadrony do szarż pod Reichenbach (22 V) umiejętnie i ze sławą. Wkrótce jednak w okresie zawieszenia broni zażądał dymisji, skoro trafem dowiedział się, że w układach z Aleksandrem I Napoleon ofiarowywał mu Księstwo Warszawskie. Otrzymał ją 19 VI podobno dopiero po dwukrotnym usiłowaniu cesarza zatrzymania go w służbie. Stracił wiele w oczach towarzyszów broni. Na ustąpienie Ch-go, obok różnych względów politycznych, wpłynęły (chociażby podświadomie) i cierpienia fizyczne. Był ranny i wyczerpany kampanią moskiewską. Jakoż gdy tylko przybył do Paryża, rozchorował się obłożnie (w domu Caramanów, gdzie się podobno kochał). Po upadku cesarstwa wyjechał do Anglii, by czekać, aż kongres wiedeński rozstrzygnie o losach ziem polskich. Na wiadomość o powrocie Napoleona z Elby wpadł do Paryża tylko po rzeczy i odjechał w Poznańskie.

Tu zajął się uporządkowaniem rodzinnych spraw majątkowych. Kontraktem z 17 VII 1815 nabył od ojca dobra Turew i Wronowo oraz Rąbin, Rąbinek i Podborze. Nowy właściciel wniósł do gospodarki kapitalne zalety: energię, zmysł rządności i oszczędności a następnie także fachową wiedzę. Czerpał ją najpierw z podręczników niemieckich, następnie udał się po nią do Anglii. Skorzystał wiele, zwłaszcza w Szkocji. W ciągu półtora roku, z 1818 na 1819, uczył się rolnictwa praktycznie, zwłaszcza w majątku wzorowo urządzonym Williama Coke’a Holkham (w hrabstwie Norfolk). Przezwyciężając uprzedzenia służby folwarcznej, orał pługami szkockimi, sprowadził pierwszy młockarnię i koniczynę czerwoną z Anglii, bydło ze Szwajcarii, owce rasy hiszpańskiej ze stada cesarskiego w Malmaison, ogiery arabskie. Dostosował uprawę do rodzajów ziemi, poszczególne pola zabezpieczał żywopłotami i chronił od zimnych wiatrów szpalerami drzew. Obok polowego jego gospodarstwo leśne było urządzone znakomicie. W budowlach (naopak spółczesnej manii okazałości) dążył do jak największej oszczędności. Zboże stawiał za przykładem angielskim w stogach. Z czasem powstało też kilka fabryk w Turwi: najprzód gorzelnia, dalej cukrownia, później olejarnia. Z gorzelnią połączony był browar, na potrzeby ludności miejscowej. Odpadki dostarczały doskonałej i obfitej paszy. Pomnożone dochody pozwoliły mu rychło spłacić długi, a z rosnącą zamożnością zyskiwał i na szacunku. Wtedy, w pełni lat męskich, ożenił się (29 IX 1821) z Antoniną Anną Grudzińską, siostrą księżnej Łowickiej. Wziął pannę nie tak młodą (ur. 16 VI 1794), której ojciec i matka (z domu Dorpowska, 2. voto Brońcowa) żyli już w innych związkach, niebogatą, wychowaną z cudzoziemska (przez kapłana Francuza i guwernantkę Angielkę). Miał wszakże znaleźć w niej dozgonną towarzyszkę wysokich cnót, i chociaż stronił od stosunków z w. ks. Konstantym, to powinowactwo podnosiło go w oczach niektórych a zwłaszcza rządu pruskiego. Powołany jako członek sejmu prowincjonalnego do narad nad prawem o uwłaszczeniu chłopów, razem z arcybiskupem Wolickim, referendarzem stanu Morawskim i namiestnikiem Radziwiłłem walnie przyczynił się do ostatecznego rozwiązania tej kwestii. W swoich dobrach oddał włościanom co lepsze grunta i z ludem był na stopie bardzo przyjacielskiej. Zdaniem swoim wpłynął na ustalenie zasad Ziemstwa Kredytowego, zasiadał tak w jego Radzie jak i w dyrekcji Towarzystwa ubezpieczeń od ognia. Wybrany w r. 1827 ze stanu rycerskiego do pierwszego sejmu w Poznaniu, w następnym z r. 1830 mianowany był wicemarszałkiem.

Z tej spokojnej kolei życia prywatnego i publicznego, wytrąciła go zawierucha powstania listopadowego. Natychmiast podążył do Warszawy, gdzie stanął w domu Chłopickiego i starał się skłonić go do energicznych przygotowań wojennych i działań na Litwie. Jednak używany przez dyktatora tylko do porozumiewania się z konsulem Prus, w obawie przed ich wrogim wystąpieniem nie przywdział zrazu munduru. Stąd podejrzenia, że doradzał układy miasto zbrojeń, i dlatego wyprzedzili go młodsi służbą To też jego rola w wojnie 1831 r. we wstępnej fazie nie była wybitna, jak w bitwie grochowskiej. Skrzynecki dał mu brygadę. Znajdując się w korpusie Umińskiego, podchodził i szarpał nieprzyjaciela, aż szerokie pole otwarła mu wyprawa na Litwę. 18 V ruszył z Księżopola w 700 szabel i bagnetów, mając swą setkę piechoty jak i saperów na koniach, tylko dwa lekkie działa a żadnych bagaży; przemknął się między korpusami rosyjskimi (używszy podstępu zastraszenia w. ks. Konstantego, stojącego w Słonimiu) i dostał się na obszar etapowy armii Dybicza, brał zdobycz i jeńców. Tak było 23 V pod Hajnowszczyzną, gdzie rozbił komendę generała Lindena, osaczającego powstańców w puszczy białowieskiej. Przeprawiwszy się przez Niemen, 30 V rozgromił pod Lidą wycofujący się batalion rosyjski. Nie udał się wprawdzie nocny atak w Żyrmonach, ale 2 VI pod Oranami Ch. sforsował Mereczankę i złączył się w Trockiem z partią Ogińskiego a następnie Matuszewicza. W ciągu dwu tygodni przebieżono wśród ustawicznych starć 400 km, równocześnie formując parę tysięcy ochotników w regularną piechotę i jazdę. Strach padł na załogę rosyjską w Wilnie. Jakoż Ch. istotnie zamyślał dobywać stolicę, kiedy dowiedział się o wkroczeniu na Litwę dywizji Giełguda. Zjechał się z nim w Kiejdanach (10 VI) i poddając się pod jego komendę, starał się zjednać dla swego planu. Tymczasem Giełgud chwiał się wobec sprzecznych opinii i nie umiał dać sobie rady z podkomendnymi. Daremnie przynaglał go Ch., który, idąc w przedniej straży, 15 VI, zajął stanowiska tuż pod Wilnem u podnóży wzgórz ponarskich, gdzie się umacniali Moskale. Uderzenie, podjęte aż 19 VI, było spóźnione i zostało odparte, a Ch. mógł się odznaczyć już tylko osłaniając odwrót. Wcześniej nawet chciano przez zamach oddać mu naczelne dowództwo, ale odrzucił ten pomysł, a nominacja jego na miejsce Giełguda ze strony rządu warszawskiego nie doszła go na czas. Nie był to człowiek rewolucji, któryby sam wziął władzę, ale też może i nie czuł się na siłach. Przecież zostawszy szefem sztabu Giełguda, zgoła nie wykazał zdolności przywrócenia karności i wymuszenia dla siebie posłuszeństwa. Sam ulegał wzmagającej się depresji, aż załamał się ostatecznie po niepowodzeniach pod Plemborgiem i ster z rąk swych wypuścił zupełnie. Nie potrafił przeprowadzić podziału dywizji dla podjęcia partyzantki albo przebicia się ku Warszawie i nie zapobiegł katastrofie przejścia granicy pruskiej 13 VII pod Kłajpedą. W sześć tygodni później odwołał się do Fryderyka Wilhelma III o pozwolenie powrotu do kraju, co świadczyło o dziwnym niezrozumieniu położenia politycznego, czy też było próbą ratowania się w opinii. Do tego zmierzał jego list otwarty, w którym przedstawił swoją rolę w powstaniu. Są w nim niedopowiedzenia, to też pozostała po dziś dzień niewyjaśniona dostatecznie jego korespondencja z księżną Łowicką. Przecież jeżeli upadły z czasem krzywdzące sądy współczesnych, zwalających na niego winę nieszczęśliwego końca działań na Litwie, to nie ma siły przekonywującej i zdanie historyków wojny 1831, którzy wskazują na Ch-go jako »jedynego kandydata« na wodza naczelnego insurekcji.

Na większą uwagę i większe uznanie zasługuje jego działalność obywatelska, którą rozwinął zwłaszcza po upadku powstania. Skazany na dwuletni areszt i karę 22.000 talarów, już w czasie jej odsiadywania w Szczecinie opracował podręcznik nauki rolnictwa, który cieszył się wielkim wzięciem. Później (od r. 1836) pisywał do »Przewodnika rolniczo-przemysłowego« artykuły fachowe i ogłaszał tam sprawozdania ze swego gospodarstwa. W dobrach swoich, których obszar trzykrotnie pomnożył, kształcił też licznych praktykantów. Z jego szkoły wyszło ich więcej jak półtorej setki. W Turwi »uczono się nie tylko gospodarstwa, ale moralności, oszczędności i pracy«. Ch. umiał rozkazywać, a zarazem pociągał swoim przykładem rządności i wysokim pojęciem obowiązków ziemianina-obywatela. Współdziałając z Marcinkowskim w myśl haseł pracy organicznej, układał nawet plany założenia z oparciem o dochody z Bazaru Poznańskiego akademii a przynajmniej wydziału rolniczego, ofiarując nań pomieszczenie w Turwi. Wpływał później na Maksymiliana Jackowskiego i innych ludzi czołowych społeczeństwa nie tylko wielkopolskiego, chociaż długo był »pod klątwą opinii« po r. 1831. Wiernie stała przy nim żona, ale nieraz oboje nie znajdowali zrozumienia nawet dla swoich szlachetnością natchnionych postępków (np. gdy ona urzędnikom pruskim, sekwestrującym ich majątki za udział w powstaniu, oddawała wszystkie należące do niej klejnoty, albo gdy generał sprzedał majątek w Królestwie Kongresowym, aby do Banku Polskiego a właściwie władzom rosyjskim zwrócić 100.000, które z kasy dywizyjnej rozdzielił między przechodzących granicę i udających się na tułaczkę). Przecież w roku 1848 powierzono mu organizację siły zbrojnej w jego powiecie. A także rząd powołał go do izby panów. Szanowano go, chociaż i nie lubiano dla surowości i zasad ultrakatolickich. Nie wybrano go prezesem koła polskiego w parlamencie, gdy żądał od kolegów bezwzględnego posłuszeństwa jak w wojsku. Nie był popularny w znacznej części jego kosztem wydawany od r. 1843 do 1865 »Przegląd Poznański«. Był to organ ks. Kajsiewicza i Semeneńki a przede wszystkim Koźmianów, Stanisława i Jana. Tego ostatniego Ch. wybrał nawet na zięcia swego, nie licząc się z upodobaniem i wolą córki. Druga córka wstąpiła do zakonu na krótko przed śmiercią matki, zmarłej z początkiem maja 1857 r. W tym czasie dolegliwości wieku zmusiły generała do wycofania się z życia czynnego. Ostatnim jego większym przedsięwzięciem było przyjęcie w r. 1850 dyrektorstwa spółki właścicieli dóbr nad Obrą, zawiązanej dla osuszenia tamtejszych bagien. W podróżach zagranicznych studiował systemy irygacyjne i melioracyjne, aby je stosować w kraju.

Gdy schodziło do grobu zawistne mu pokolenie, rósł urok jego postaci jako świadka wielkiej epoki, o której umiał opowiadać z wielkim wdziękiem. Dowodem tego pamiętniki. Odznaczają się nadzwyczajnym umiarem i taktem. Może nie bez racji mówili jego koledzy, że »hipokryzuje«. Zresztą synowie jako wydawcy zapewne zredagowali je odpowiednio i wcześniej jeszcze jego biografów, Stablewskiego i Kalinkę, przepoili pietyzmem do generała jako wzoru żołnierza, obywatela i chrześcijanina. Podobno Pol wziął jego rysy duchowe do obrazu Mohorta. Nawet kiedy ogłuchł i stracił pełnię władz umysłowych, pozostawał przez piękno swej postaci, otaczającą go legendę i pamięć zasług przedmiotem czci młodszego pokolenia, zwłaszcza spod sztandaru zachowawczego i katolickiego. Tak osądzili go Stanisław Tarnowski i Paweł Popiel, dostrzegając w nim trafnie »pod powierzchnią wojskowego«, »po rzymsku męskiego i hartownego«, »un homme du monde wykwintnie wychowanego i ułożonego«, a z kultury pół Francuza. Stosunek jego do Niemców nie był zły. Cechował go wreszcie pewien mistycyzm, gdy chciał odrodzić Polskę w Chrystusie. Był to zresztą niewątpliwie i wpływ otoczenia. Do Turwi, którą określano jako »kaplicę przy wielkopolskim kościele«, zjeżdżali goście jak Montalembert, ks. Antoniewicz, zmartwychwstańcy i jezuici.

 

Chłapowski, Lettre sur les événements militaires en Pologne et en Lithuanie, Berlin 1832, O rolnictwie, wyd. IV, P. 1875, z dodaniem listów treści gospodarczej ze Szkocji i Anglii w r. 1815 i 1819 pisanych; Pamiętniki, P. 1899.

Kalinka, Jan D. Ch. (Pisma, Kr. 1900); Stablewski Flor., Mowa żałobna na pogrzebie D. Ch., P. 1879; Janiszewski Jan Chr. ks., Mowa pogrzebowa na cześć ś. p. Antoniny z Grudzińskich jenerałowej Ch., P. 1857; nekrologi: »Ziemianin« r. XXIX, nr 14; »Przegląd Polski« XIII; Popiel Paweł, Pisma, Kr. 1898, II; Złota Księga, VI; Enc. Wojsk.; Motty, Przechadzki po mieście Poznaniu, I 119, 134, 136, 141–2, 150, II 140, 163–5, III 125, 148, 184, 190–1, 194, IV 37, 70, 244, 246, V 10, 70, 131, 288; Karwowski Stan., Hist. W. Ks. Poznańskiego, I, II; »Przegląd Poznański« 1851; Rembowski, Źródła do hist. pułku pol. lekk. gw. Napoleona; »Przew. roln.-przem.«, Leszno 1836, 1837, 1840, 1842, 1843; Skałkowski, Fragmenty; Tokarz, Wojna pol.-ros. 1831 r. W. 1930; Pawłowski Br., Źródła do dziejów wojny pol.-ros. 1830–1831 r.; Wrotnowski, Pamiętniki o powstaniu Litwy i ziem ruskich w r. 1831, Paryż 1833, zesz. III, 6; Pietkiewicz Mich., La Lithuanie et sa dernière insurrection, Bruxelles 1832, 156; Bronikowski Ks., Pamiętniki polskie. Pamiętnik Mich. Jackowskiego, Przemyśl 1883, I 358, 360, 379–80; B. Ord. Zam., rkp. 951 (Pamiętniki Mich. Modzelewskiego); Mielżyński M., Bemerkungen zu den Werken d. H. Dr R. O. Spazier, Strassburg 1837; Dembiński H., Rzut oka na ost. wypadki rewolucji pol., Paryż 1837; »Kwart. Hist.« 1930, XLIV 447–8 (rozpr. A. Wojtkowskiego); Arch. Państw. w Poznaniu, akta Turwi i Rąbina, O. P. VII F. nr 9d acta secreta, Oberpraes. IX Bd. 48 i 65b; listy ks. Łowickiej do matki i siostry ze zb. Józefy z Chłapowskich Popielowej (wypisy A. Boettnerówny).

Adam Skałkowski

 
 

Chmura tagów

 
Za treści publikowane na forum Wydawca serwisu nie ponosi odpowiedzialności i są one wyłącznie opiniami osób, które je zamieszczają. Wydawca udostępnia przystępny mechanizm zgłaszania nadużyć i w przypadku takiego zgłoszenia Wydawca będzie reagował niezwłocznie. Aby zgłosić post naruszający prawo lub standardy współżycia społecznego wystarczy kliknąć ikonę flagi, która znajduje się po prawej stronie każdego wpisu.

Media

 

Postaci powiązane

 

Tadeusz Chłapowski

1826-02-12 - 1879-08-28 poseł na sejm pruski
 
 
 
 

Postaci z tego okresu

 

w biogramy.pl

 

Jan Emanuel Gilibert

1741-06-21 - 1814-09-02
botanik
 

Benedykt Dybowski

1833-04-30 - 1930-01-31
przyrodnik
 

Władysław Narcyz Ziemiński

1864-10-17 - 1947-09-14
inżynier
 

Maksymilian Antoni Piotrowski

1813-06-08 - 1875-11-29
malarz
 
więcej  
  Wyślij materiały Wyślij ankietę
 
     
Mecenas
 
Uzywamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
Informację o realizacji Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) przez FINA znajdziesz tutaj.